Zasady w związku – czy warto je ustalać?

Każdy z nas pochodzi z różnych domów, z różnych środowisk. Każdy z nas został wychowany w niepowtarzalny sposób, przez osoby o unikalnym charakterze. Wiadomo, że często ludzie, zachowania, metody wychowawcze oraz całe rodziny mogą być do siebie łudząco podobne. To fakt. Jednakże nie ma takiej możliwości by jedno było idealną kopią drugiego. Nie ma dwóch takich samych charakterów, rodzin, sposobów wychowania ani ludzi. Jest to niemożliwe.
.
Dlaczego o tym mówię? Otóż ma to związek z tematyką dzisiejszego wpisu. Chcę przypomnieć sobie i Wam, że każdy z nas jest różny, każdy z nas jest inny. I choć to jest piękne, to te różnice często są powodem wielu sporów, kłótni i nieporozumień. Wielu z nich można uniknąć, zawczasu biorąc sprawy w swoje ręce.
.
Niektórzy z Was wiedzą, że jestem w związku od 16 roku życia, czyli prawie od 6 lat. W tym czasie wydarzyła się masa rzeczy. Od szalonej miłości i motyli w brzuchu. Poprzez rozstania i powroty, potajemne spotkania podczas szkolnych wagarów, kłótnie i nieporozumienia, sceny zazdrości, miłosne uniesienia, zakazy i nakazy. Aż po stworzenie rodziny, wspólne mieszkanie najpierw z moimi teściami (pozdrawiam!), później mieszkanie na swoim, wspólne zobowiązania finansowe no i w końcu małżeństwo.

.
W tym czasie pojawiło się mnóstwo szczęśliwych chwil, ale nie zabrakło też całej masy niedomówień i nieporozumień. Dziś wiem, że większości z nich można było uniknąć. No, ale czasu nie cofniemy. Jeśli chodzi o mnie, to w czasie tych niemalże 6 lat, wydarzyło się bardzo wiele, a to wszystko nauczyło mnie bardzo wielu rzeczy.
.
Jedną z nich jest własnie to, że warto ustalić ze sobą pewne zasady. Dziś podzielę się swoim doświadczeniem oraz przedstawię przykładowe koncepcję stworzenia związkowych zasad, co (mam taką nadzieję) może zapobiec wielu związkowym problemom.
.
No i oczywiście pamiętajcie, że nikogo do niczego nie zmuszam. Każdy ma swoje życie i każdy może robić z nim co tylko chce. To co zrobicie z moimi poradami, zależy tylko i wyłącznie od Was.
.
Czym są zasady w związku?
.
Związkowe zasady są swego rodzaju pisemnym kontraktem, umową, zestawem reguł. Postanowienia zawarte w tej umowie mają na celu opisanie tego co będziecie robić, jakie są Wasze prawa i obowiązki (w związku i względem siebie). Oczywiście zasady te nie muszą być zawieszone na ścianie ani nie muszą być umową zawartą u notariusza 😉
Spokojnie, wystarczy, że będzie to umowa stworzona na kartce papieru, wspólnie między partnerami.
.
Czy zasady w związku są potrzebne?
.
Myślę, że tak – są potrzebne. Uważam, że niemalże każdy kto jest w związku, chcąc nie chcąc, posiada takie związkowe zasady. Z tym, że często one po prostu same jakoś się wyklarowały na przestrzeni tygodni, miesięcy czy nawet lat (co jest oczywiście dość optymistycznym scenariuszem).
.
Częściej jednak bywa tak, że między partnerami dochodzi o starć i trudno jest się wzajemnie dotrzeć. Jednym jest łatwiej, innym może być trudniej. Dlatego też z pomocą przychodzą zasady, które musimy jawnie i świadomie ustalić.
.
Po co? Mówiąc w skrócie, zasady te mają na celu stworzenie i utrwalenie pozytywnych nawyków oraz wzorców. Pomogą one nie tylko uniknąć nieporozumień i niepotrzebnych starć, ale i wspomogą wzajemne dotarcie się. A raz dobrze sporządzone – nie pozostawią miejsca na niedomówienia (pamiętajmy, że niedomówienia rodzą m.in. frustrację, która może prowadzić do kryzysu, oraz do rozstania).
.
Czego mają dotyczyć związkowe zasady?
.
Najlepiej by było by zasady w związku dotyczyły każdej dziedziny życia. Absolutnie każdej. Może to się wydawać mało spontaniczne. Owszem. Wszak wiadomo, że o ile początki związków bywają szalone i często są niczym jazda bez trzymanki. O tyle po pewnym czasie, czy tego chcemy czy nie, nadchodzi okres stabilizacji.
.
Szalone chwile zostają zastąpione przez codzienną rutynę czy domowe obowiązki, takie jak na przykład wyjście z psem, posprzątanie łazienki, odkurzanie, sprzątanie piwnicy. Nie zapomnijmy też, że będąc w związku czasem chcemy zadbać o swoją własną przestrzeń. A w tym wypadku w grę wchodzą również wyjścia z kumplami, wypady na siłownię, wizyty u fryzjera czy kosmetyczki i tak dalej. No i właśnie kiedy nadchodzi ta rutyna oraz proza dnia codziennego.. wtedy najczęściej pojawiają się zgrzyty.
.
Nie będę tutaj rozwodzić się nad psychologiczną stroną, która ma wpływ na poszczególne etapy związku. Nie będę również opowiadać jakie hormony regulują procesy odpowiedzialne za to, że po okresie miłosnej burzy związek się stabilizuje itp. To nie jest istotne. Skupię się na faktach 😉
.
Kiedy jest dobry czas na stworzenie związkowych zasad?
.
Powiem tak. Nigdy nie jest za późno. Oczywistym jest, że w pierwszym tygodniu czy miesiącu związku nie będziemy siedzieć z kartką i długopisem ustalając szczegóły dotyczące wyjść z kumplami czy koleżankami. To byłoby wręcz absurdalne i.. mało romantyczne 😉
.
Dajmy się wyszaleć miłości. Niech zakochanie trwa w najlepsze. I tak z czasem spadną nam miłosne klapki z oczu (wszystko to sprawka hormonów!) i w pewnym momencie zaczniemy dostrzegać wady drugiej osoby. Zauważymy, że ten nasz partner/partnerka wcale nie są tacy idealni. Powoli zacznie się wszystko stabilizować i nadejdzie czas docierania się.
.
Myślę, że dopiero kiedy zaczną się pierwsze poważniejsze zgrzyty, warto wtedy porozmawiać ze sobą i ustalić na spokojnie zasady, które będą dotyczyć każdego z Was. Jeszcze raz dla pewności powtórzę, że nie warto robić tego za wcześnie, ale i.. nigdy nie jest na to za późno! 🙂
.
Jak zrobić to skutecznie?
.
Otóż skutecznie, to znaczy razem, i na piśmie. Nie inaczej. Najlepiej wszystko spisać (będziecie mieli dowody i punkty odniesienia w razie kłótni! 😉 ) Pozwoli to uniknąć nieporozumień czy późniejszych kłótni, które będą wyglądać mniej więcej tak:
.
„-Ale przecież mówiłaś to i to! Jesteś gołosłowna!
-Cooo?! Wcale nie, ja tego nie mówiłam! Nie rób ze mnie idiotki! przecież to Ty ………. (bla bla bla)”
.
Chyba chcemy tego uniknąć, prawda? 😉
.
A więc tak.. wybierzcie sobie spokojny dzień, taki, w który oboje nie macie szkoły/nie pracujecie. Dobrze jeśli nikt nie będzie zakłócał waszej przestrzeni, więc zadbajcie o prywatność.
.
Potrzebujecie (dużej) kartki i długopisu. Najważniejsza w tym wszystkim jest SZCZERA rozmowa, spokój, szacunek oraz.. kompromisy. Pamiętajcie też, aby nie zostawiać miejsca na żadne niedomówienia!
.
Na spisywanie umowy poświęćcie tyle czasu ile potrzebujecie. Bądźcie dokładni, niech ona dotyczy każdej dziedziny życia. A wszystko zróbcie razem i to całkowicie po swojemu i na waszych wspólnie ustalonych zasadach.
.
Tak dla zobrazowania tego wszystkiego poniżej podam Wam przykłady, które jednocześnie mogą okazać się dla Was inspiracją.
.
A i niektóre z nich podzieliłam na wersję dla par z dziećmi i bez. Ponieważ życie z dziećmi i bez nich.. to zupełnie dwie różne bajki 😉
.
Przykładowe zestawy reguł związkowych
.
1. Ustalcie kiedy jest czas na bycie razem, a kiedy na bycie osobno
.
Wyobraźmy sobie, że chcesz wyjść ze znajomymi, ale druga połówka akurat w ten konkretny dzień chce z Tobą obejrzeć film czy pójść do kina. Mówiąc wprost, macie konflikt interesów. Ty już przebierasz nogami aby wyjść, a Twoja druga połowa stoi zniecierpliwiona abyś to z nią dziś spędził czas. Znacie z doświadczenia te lub podobne sytuacje? 😉
.
Wersja dla bezdzietnych
.
W przypadku, jeśli nie macie potomstwa, warto ustalić sobie, że np. oboje w każdy poniedziałek, środę, piątek i niedzielę macie czas na pielęgnowanie swojej przestrzeni osobistej. W tym czasie mężczyzna może wyjść z kumplami, iść na siłownię, czy robić co tam chce. A kobieta idzie sobie do kosmetyczki, na zakupy czy na spotkanie z koleżankami. A pozostałe dni w tygodniu spędzacie razem.
.
Wersja dla par z małymi dziećmi
.
Aby nikt z Was nie narzekał na to, że nie ma ani chwili dla siebie, możecie ustalić podobne zasady do tych, które proponowałam dla par bez dzieci.
.
Na przykład przez 3 wieczory w tygodniu tato zajmie się dzieckiem, przykładowo od godziny 17 do późna. A mama będzie miała wychodne. Lecz w tym samym tygodniu w 3 inne wieczory mama zajmie się dzieckiem, tak aby tato mógł odpocząć.
.
Można też ustalić, że w jakiś wolny dzień w tygodniu jedna osoba zabiera dziecko na cały dzień, aby drugi rodzic mógł się zrelaksować. Ale za to w tym samym tygodniu drugi rodzic zabiera dziecko na cały dzień, tak aby pierwszy rodzic mógł odpocząć.
.
Przykładów podziału opieki nad dzieckiem można by mnożyć i mnożyć. Ważne jest aby te ustalenia były zgodne z Wami, i oczywiście aby były sprawiedliwe 😉
.
2. Podział obowiązków domowych
.
Wśród kilku moich znajomych jedną z najczęstszych przyczyn kłótni i nieporozumień są właśnie spory o podział obowiązków domowych. W sumie u mnie też przez długi czas były o to spięcia, kłótnie i obrażanie się. A niepotrzebnie, wystarczyło schować dumę do kieszeni i szczerze porozmawiać. Nie czekajmy aż ktoś się domyśli, że trzeba wynieść śmieci. Weźmy sprawy w swoje ręce i.. ustalmy reguły!
.
Wersja dla par bezdzietnych
.
Jak nie ma się dzieci to sprawa jest banalnie prosta. Można podzielić się tak, że Ty sprzątasz łazienkę, a ja w tym czasie posprzątam kuchnię. Lub inaczej, w jednym tygodniu Ty sprzątasz kuchnię i łazienkę, a w następnym ja to zrobię. Teraz ja idę z psem, a Ty zmywasz naczynia, a później ja pójdę z psem, a Ty umyjesz naczynia. No i tyle, można podzielić się obowiązkami tak jak się komu podoba. Koncepcji jest masa! Jest w czym wybierać 😉
.
Wersja dla par z małymi dziećmi
.
Tutaj troszkę bardziej skomplikowana sprawa. Jeśli jest dziecko, to zazwyczaj jedna osoba sprząta, a druga zajmuje się małym dzieckiem. Więc można umówić się tak, że Ty idziesz myć naczynia, ja się bawię z dzieckiem. A później ja odkurzam i Ty się zajmujesz dzieckiem. W wielu przypadkach najlepiej sprawdza się właśnie taki system zmianowy. Rzadko kiedy można zostawić małego bobasa samemu sobie, tak aby oboje rodzice mogli zabrać się za domowe obowiązki.
.
Z kolei u mnie sytuacja wyglądała nieco inaczej. M pracował od rana do wieczora, więc niemalże cały dzień go nie było, a ja w tym czasie byłam z Kasią w domu. Więc ustaliliśmy, że całe porządki i opieka nad Kasią w dni jego pracy jest całkowicie na mojej głowie (z wyjątkiem poranka, kiedy miałam 30 minut dla siebie na poranną toaletę i wieczór, kiedy Kasia już spała)
.
Za to w dni kiedy to M ma wolne od pracy, ja mam więcej luzu. Wtedy dzielimy się domowymi obowiązkami oraz opieką nad Kasią po połowie. Tak, że teraz ja się zajmuję Kasią, a Ty odkurzasz, a później Ty się zajmiesz Kasią, a ja pomyję podłogi.
Albo oboje sprzątamy, po czym ja zabieram Kasię na kilka godzin na dwór – on odpoczywa. A następnym razem to on ją zabiera na dwór, a ja mam chwilę dla siebie.
.
Wbrew pozorom przy dziecku, też jest spore pole do działania. Tak więc bez problemu możecie się sprawiedliwie podzielić obowiązkami mając małe dziecko.
.
Warto też zaznaczyć, że przy większych dzieciach jest trochę łatwiej. Ponieważ można różne obowiązki rozdzielić między rodziców i między dzieci. Kiedy macie starsze dziecko, również weźcie je pod uwagę w spisywaniu zasad, tak, aby każdy wiedział dokładnie co i kiedy do niego należy 🙂
.
3. Podział opieki nad pozostałymi domownikami
.
Pisząc poprzednie punkty trochę wyprzedziłam to, co miałam pisać tutaj.
Ps.Przez innych domowników mam na myśli zwierzęta domowe oraz dzieci 😉

.
Ustalcie między sobą kto i kiedy się kim zajmuje. Np. ja wychodzę z psem codziennie rano, a Ty wychodzisz z nim codziennie wieczorem. Ja teraz godzinę zajmę się dzieckiem, a Ty posprzątaj/odpocznij. A później Ty zajmiesz się dzieckiem przez godzinę i ja posprzątam/odpocznę. W tym tygodniu ja zmieniam kotom żwirek i jestem odpowiedzialna za czystość w ich kuwecie, w następnym tygodniu to zadanie będzie należeć do Ciebie. Poste, prawda?
.
4. Zasady dotyczące gości
.
Może to wydawać się kontrowersyjne, ale jednak ta zasada może się czasem przydać. Wyobraź sobie sytuację, w której boli Cię głowa, miałeś ciężki dzień i jedyne o czym marzysz to zaszyć się pod kołdrą w ciszy i spokoju. A Twoja druga połówka oznajmia Ci, że dziś o 18 wpadnie XYZ, ponieważ umówiliście się na dziś już tydzień temu. Niefajnie, co?
.
Warto ustalić między sobą, że na przykład przyjmujecie gości w określone dni, do jakiejś godziny, a po 18 jest już czas tylko dla Was. A jeśli Twoja druga połówka chce koniecznie dziś się z kimś spotkać to niech zrobi to poza domem. Jest to oczywiście tylko przykład.
.
U mnie jest akurat tak, że po 17 nie przyjmujemy absolutnie żadnych gości. A to ze względu na to, że po 17 jest czas na wyciszenie się Kasi, nie gra telewizor, nie wygłupiamy się, kąpię Kasię i ścielę łóżko. Później ją karmię i o 18 ona idzie spać. Po tym czasie mieszkanie jest ogarniane i jeśli ktoś chce, może wyjść ze znajomymi itp. Ale to nie jest czas na przyjmowanie gości.
.
Jest też inna sprawa dotycząca gości. Otóż aby uniknąć kłótni i nieporozumień kiedy to Ty idziesz do kogoś w odwiedziny – warto ustalić pewne rzeczy wcześniej. U nas było tak, że po kilku większych zgrzytach postanowiliśmy tuż przed wyjściem z domu, ustalać między sobą do kiedy mniej więcej będziemy u kogoś w gościach.
.
Wszystko oczywiście zależy od tego o której jesteśmy umówieni. Ale zazwyczaj staramy się nie być u kogoś dłużej niż do godziny 17, własnie ze względu na Kasię. Nie zawsze nam się udaje działać zgodnie z planem, ale to, że wcześniej ustalamy pewne remy czasowe – pozwala nam się lepiej zorganizować i oczywiście nie mamy później powodów do kłótni. No i nie musimy się kopać pod stołem (If You know what i mean) 😉

.
5. Zasady dotyczące finansów
.
Z doświadczenia (nie tylko swojego) wiem, że kwestia finansów – to w wielu związkach baaardzo ciężki temat, który wywołuje wiele kłótni i nieporozumień. Znam pary, w których oboje ludzi pracuje i nie łączą swoich przychodów. Umawiają się tak, że jedna osoba płaci czynsz, druga inne rachunki i rachunki za zakupy po połowie. Nie będę się wypowiadać na ten temat ponieważ nigdy tego nie przetestowałam na sobie. Tak więc nie mogę nic powiedzieć w tej kwestii.
.
W zamian za to przedstawię swój sposób.
.
A mianowicie wygląda to tak, że.. macie osobne konta, ale pieniądze na nich są wspólne. Już wyjaśniam na swoim przykładzie. Otóż my mamy tak, że ja i M mamy osobne konta, lecz w tym samym banku. Dodatkowo mamy konto oszczędnościowe. Nie zatajamy przed sobą zakupów, a wszelkie większe wydatki ustalamy wspólnie i wspólnie podejmujemy wszelkie finansowe decyzje. Czasem są kłótnie i burzliwe dyskusje, ale w efekcie dochodzimy do kompromisów.
.
Każde wpływy czy to moje czy M – są absolutnie wspólne. Niezależnie od ich wysokości. Wedle potrzeb przesyłamy pieniądze między naszymi kontami. Wszystko w zależności od tego ile i kiedy kto i na co akurat potrzebuje pieniędzy.
.
Jest to bardzo wygodne, dzięki temu też nie kłócimy się o podział. Bywają sytuację, że nadwyżki pieniężne przelewamy na konto oszczędnościowe. Lecz jeśli poza tym w danym miesiącu wpadnie nam jakaś dodatkowa gotówka, to dzielimy ją między sobą na pół. Wtedy ja sobie kupuję zazwyczaj jakieś książki, a M kupuje płyty czy co tam potrzebuje. Jeśli natomiast wiem, że Kasia czegoś potrzebuje, lub mam ochotę kupić jej coś ekstra – to wtedy tę dodatkową gotówkę dzielimy na 3. Nam to pasuje i uważamy to za sprawiedliwy podział.
.
Natomiast, jeśli ktoś ma więcej ‚luźnych’ pieniędzy – to może zrobić tak, że każde wpływy będą wspólne, tak jak u nas. Z tym, że będą one trafiały na wspólne konto (na wydatki związane z życiem, czyli rachunki, jedzenie, itp), a ponadto – każde z Was będzie miało wyznaczone środki tylko i wyłącznie do swojej własnej, osobistej dyspozycji.
.
Dajmy na to, że zarabiacie razem 4 000 złotych. Wpłacacie 3 500 zł na konto ‚domowe’ i z tego opłacacie życie. Zostaje Wam 500 zł i dzielicie to między sobą na pół. Macie 250 zł na rękę do własnej dyspozycji w całym miesiącu. Możecie wydać to na jakieś zachcianki. Po prostu każde z Was będzie mogło zrobić z tymi pieniędzmi co chce. Myślę, że to też jest niezły pomysł. Coś jak kieszonkowe 🙂

.
Myślę, że to by było na tyle. Na tą chwilę nic mi więcej do głowy nie przychodzi. Te przykłady powinny Wam starczyć i mam nadzieję, że zainspirują Was one do zmian na lepsze.
.
Pamiętajcie, że jest to dosłownie garstka przykładów, które możesz zastosować w sporządzaniu Waszej umowy. Wiem, że to wszystko może się wydawać głupie i mało spontaniczne. Fakt.. może i jest to mało spontaniczne, ale nie głupie. Dzięki tym sposobom możecie uniknąć wieeeelu nieporozumień, kłótni i frustracji. Jeśli teraz poświęcicie chwilę na ustalenie zasad, to gwarantuję, że później już będziecie mieli z górki.
.

Koniecznie dajcie znać w komentarzu co myślicie o takich związkowych zasadach. Stosujecie je u siebie? A może tylko o nich słyszeliście? Zachęcam do dzielenia się swoim zdaniem 🙂

.