Miesięcznik, czyli co było u mnie słychać w Maju (05/2017)

Nie każdy lubi mówić o swoich porażkach. W końcu dla wielu nie są one powodem do dumy. Również dla mnie nie były one powodem do radości. Odnosiłam wrażenie, że zmarnowałam niemalże pół roku na miotanie się w miejscu. Dziś wiem, że porażki są nieodłączną częścią działania. Może nie zawsze to działanie daje efekty, ale mimo wszystko nadal pozostaje ono działaniem.
.
Dziś będzie inna forma wpisu niż zwykle, nie będzie punktów. W tym wypadku byłoby to bez sensu, pisanie o tym samym. Dziś będzie po prostu prosto z serca.
.
Chyba już wiecie, że ostatnie miesiące były dla mnie męczące, a maj był takim punktem kulminacyjnym tych wszystkich porażek i niewypałów. Tego okropnego baku energii i motywacji.
.
Najśmieszniejsze jest to, że zawsze byłam pierwsza do tego, aby rzucić w  kogoś przysłowiowym kamieniem, w kogoś kto miewał spadki nastrojów, kogoś kto nie mógł się zmotywować, kogoś kto nie potrafił sobie poradzić i wciąż taplał się w bajorku swojej beznadziejności. Kiedy słyszałam o kimś, kto borykał się z takimi problemami to byłam pierwsza do wytykania go palcami, do głoszenia kazań i do wytykania błędów.
.
Tak było do czasu, aż to wszystko spotkało właśnie mnie. Zderzyłam się z rzeczywistością i wtedy okazało się, że to wszystko nie jest takie proste, jak mi się wcześniej wydawało. Na nic zdały się moje motywacyjne gadki i uniwersalne rady. Po prostu dołączyłam do grona ludzi, na których wcześniej patrzyłam z góry. Czułam się fatalnie, ale dziś wiem, że było mi to potrzebne.
.
Myślę, że czasem los wpakowuje nas różne sytuacje własnie po to, aby nas czegoś nauczyć. Ja zawsze miałam problem z ocenianiem innych, wywyższałam się na ich tle. Dlatego też  była to dla mnie niezła lekcja pokory. Trwała długo, przyniosła mi wiele smutków, żali, niemocy i rozpaczy, ale dziś wiem, że w życiu czasem tak musi być.
.
Musimy zejść na dno, aby się od niego odbić. Musimy upaść, aby się podnieść. Musimy (czasem brutalnie) porzucić stare, aby zrobić miejsce na nowe. 
.
Życie po raz kolejny przypomniało mi, że ono jest lekcją. Jeśli nie dostrzegasz wskazówek i nie słuchasz co ono ma Ci do przekazania – to uwierz, że znajdzie inny, często dosadny sposób, aby Cię czegoś nauczyć.
.