Miesięcznik, czyli co było u mnie słychać w Kwietniu (04/2017)

Przyznaję się bez bicia, że w ostatnim czasie w ogóle nie mam głowy do blogowych spraw. Mam napisanych kilka szkiców, które podobno miały być wpisami.. A są jedynie rozgrzebane i wszystko wskazuje na to, że w najbliższym czasie nic z nich nie wyjdzie. A to wszystko jest spowodowane pewną zmianą, która ma nadejść w najbliższym czasie. Zbliża się ona wielkimi krokami, a ja się po prostu.. boję.
.
Kiedy mam spokojną głowę, mogę góry przenosić. Ale kiedy nachodzi mnie widmo zmian i mojej najbliższej przyszłości.. nie mam już głowy do niczego. Zmiany są dobre, wiem to. Ale jednak jest to jedna z największych zmian w moim życiu (a przynajmniej tak mi się wydaje). Może wyolbrzymiam? Nie wiem.
.
Wracając do tematu dzisiejszego wpisu.. jakiś tydzień temu miałam zrobić podsumowanie Kwietnia. Ale nie miałam czasu, jak nie praca to dom, jak nie dom to rodzinne uroczystości i jakoś tak czas uciekł. Ale już nie przeciągając..
.

W KWIETNIU..
 
SŁUCHAŁAM.. Non stop podcastów. Tych biznesowych oczywiście! Mega dawka inspiracji i motywacji 🙂 Jakich podcastów słucham? Tego dowiecie się >>TUTAJ<<. A! I jeszcze Pani Swojego Czasu jakiś czas temu założyła swój podcast! (klik klik) Odkąd jej słucham to.. kocham ją jeszcze bardziej! Jest konkretna, szczera, prostolinijna! No po prostu jest niesamowita! Koniecznie do niej zajrzyjcie!
 
CZUŁAM SIĘ.. Nawet dobrze. Choć kwiecień nieco mnie męczył. Zmienna pogoda nieźle dawała mi w kość, ale tak poza tym – było w porządku. Niekiedy dało się wyczuć wiosnę i powoli, powoli nadchodzące lato – to zdecydowanie dodawało mi energii 🙂
 
CHCIAŁAM.. Mieć wszystko na hura. Błąd! Wciąż uczę się pokory i cierpliwości. Czasem biczuję się za brak efektów pewnych działań. Ale po czasie mówię sobie ‚Syntia uspokój się! Będzie dobrze!’.  I tak jakoś szło, pooooowoli, do przodu 😉
 
BYŁAM WDZIĘCZNA ZA.. Za to co mam, jak zawsze. Czasem zapominam docenić te najprostsze rzeczy. Ale później mówię sobie ‚Hej! Masz łóżko, ciepłą pościel, ogrzewanie, bieżącą i ciepłą wodę! To jest coś!’ Brzmi banalnie? Nie dla mnie, ja naprawdę doceniam takie rzeczy. Nawet teraz, pisząc o tym, robi mi się o wiele cieplej na sercu 🙂
 
ZACZĘŁAM.. Brać na siebie zbyt wiele. A może inaczej.. Zaczęłam oczekiwać od siebie zbyt wiele. Cisnęłam, cisnęłam i cisnęłam, tak by zaraz.. paść i nie móc się podnieść przez kilka dni. Fatalna sprawa, nie polecam. Lepiej działać powoli i miarowo. Działanie zrywami to szybka droga do.. wypalenia i miotania się w miejscu. Nie bierzcie ze mnie przykładu!
 
PRACOWAŁAM NAD.. Nad pozyskiwaniem nowych klientów, ciężko mi to idzie. To naprawdę pochłania masę czasu każdego dnia, a efekty są naprawdę znikome. Czyli można powiedzieć.. takie wyrzucanie czasu w błoto. No i właśnie z tego powodu tak mnie mało na blogu i w ogóle mało mnie wszędzie. Trochę na tym ubolewam, ale zrozumiałam, że czasem tak po prostu musi być.
 
PRZESTAŁAM.. Trzymać się swojej zdrowej diety. A raczej.. przestałam kontrolować ilości spożywanej czekolady i innych takich, chyba zajadam stres :c Oj odbiło się to nieźle na mojej sylwetce..  Myślicie, że jest inaczej? Nieeee.. Nie wierzcie instagramowi! 😀
 
CIESZYŁAM SIĘ.. Nie miałam w ostatnim czasie większych powodów do radości, niż ten, że Kasia świetnie się rozwija! 🙂 Nawet odpieluszkowywanie idzie nam mega gładko 🙂
 
UCZYŁAM SIĘ.. Cierpliwości wobec samej siebie. O ile mam pokłady cierpliwości dla świata, o tyle wobec siebie nie mam jej prawie w ogóle. Wydaje mi się, że zbyt wiele od siebie wymagam, zbyt wiele oczekuję. Z tego wszystkiego rodzi się frustracja, nie mam chęci i sił do działania. Łapię doła i zaczynam miotać się w miejscu.. I w ten oto sposób – koło się zamyka. Już za nami połowa Maja, a ja dalej nad tym pracuję. Ciężka sprawa. 
 
CZYTAŁAM.. Nic konkretnego.. Zaczęłam czytać jedną z książek Allana i Barbary Pease, później wzięłam się za książę Briana Tracy.. Ale nic z tego nie wyszło. Nie skończyłam. Coś ostatnio nie mam głowy do czytania.
 
OGLĄDAŁAM.. Poza ekranem komputera i telefonu, ostatnio lubuję się w serialu 19+ – świetny patent na odmóżdżenie 😀
 
CZEKAŁAM NA.. Efekty, których nie jestem w stanie osiągnąć z niezależnych ode mnie przyczyn. Oj Syntia Syntia. Nie bądź taka surowa wobec siebie. 
.
.
Ostatnio jest mi ciężko. Kiedy piszę to zdanie, jest 21:32.. Jeszcze kilka miesięcy temu już o tej porze bym smacznie spała. A ostatnio o tej godzinie jestem właśnie w samym środku pewnych zadań. Chociaż moją domeną jest (bardziej lub mniej poprawny) optymizm – nie będę tutaj kłamać, że jest super i kolorowo, kiedy wcale tak nie jest.
.
Jest ciężko, mam na głowie dużo spraw, wielu rzeczy nie ogarniam. Na jeszcze więcej nie mam czasu, a jak mam czas to już nie mam sił. Takie jest po prostu życie. Pamiętajcie jednak, że czasem warto przez jakiś czas żyć tak jak inni nie chcą, by później żyć tak jak inni nie mogą. Właśnie ta wizja trzyma mnie przy wszystkim i pomaga mi się podnosić po kolejnych potknięciach <3 
.
Peace & Love Kochani 🙂
.