Miesięcznik, czyli co było u mnie słychać w STYCZNIU (01/2017)

Zainspirowana serią wpisów zatytułowaną ‚Tu i teraz’, którą podpatrzyłam u Kasi z WorQshop – postanowiłam sama u siebie coś takiego stworzyć, lecz w lekko zmodyfikowanej formie 🙂 Wpisy te mają na celu podsumowanie bieżącego miesiąca i pokazanie co się u nas ciekawego dzieje. Tak więc zapraszam do poczytania..
 
Ale jako, że jest to mój blog, a ja to ja. Tak więc postanowiłam dać sobie szansę, abyście mogli mnie lepiej poznać 🙂
 
Co prawda wpis powinien powstać jakoś pod koniec stycznia – no, ale niestety wiele spraw osobistych zaabsorbowało całą moją uwagę no i stąd to opóźnienie. Tak więc w przeciwieństwie do przyszłych wpisów, ten będzie napisany w czasie przeszłym 🙂
 
A więc do dzieła!
 
W STYCZNIU..
 
SŁUCHAŁAM.. trochę zamulających piosenek. To był błąd ponieważ styczeń powinien być, wedle moich planów, miesiącem działania. A tutaj gafa, słuchałam piosenek, które tylko osadzały mnie coraz to głębiej w fotelu. I tak siedziałam i siedziałam.. i trochę się zasiedziałam aż zastał mnie Luty!
 
CZUŁAM SIĘ.. trochę zawiedziona. Ale nie styczniem, ale swoją postawą. Miałam tyle planów i marzeń, a w efekcie zderzyłam się z rzeczywistością. Nie ukrywam, że w niektórych kwestiach był to wynik tylko i wyłącznie mojego działania, a raczej jego braku. W tym i braku jakiejkolwiek organizacji. Choć nie ukrywam, że były też pewne sprawy, które mnie hamowały, a na które absolutnie nie miałam wpływu.
 
CHCIAŁAM.. działać, działać i jeszcze raz działać. Stety czy niestety działanie uniemożliwił mi.. ślub! A raczej emocje z nim związane 🙂 Pod koniec stycznia wyszłam za mąż i oczywiście bardzo się z tego cieszę. Sama organizacja wszystkiego poszła dosyć sprawnie. Jednakże bardzo chciałam działać w kontekście swoich osobistych planów, które snułam już od listopada. Niestety im bliżej było dnia ślubu, tym bardziej nie mogłam zebrać myśli i nie mogłam się na niczym skupić. Przeliczyłam swoje możliwości i wbrew temu co myślałam.. kompletnie nie potrafiłam oddzielić emocji. W efekcie czego.. zaniedbałam czytanie książek, swojego bloga oraz rozwój osobisty. Ale.. Już po wszystkim, więc mam nadzieję, że teraz będzie tylko z górki 🙂
 
BYŁAM WDZIĘCZNA ZA.. każdy cudowny zbieg okoliczności. Byłam za nie wdzięczna nie tylko w styczniu. Jestem za nie wdzięczna każdego dnia w roku. Zbiegi okoliczności, które mnie spotykają są tak niesamowite, że aż brak mi słów by opisać to wszystko słowami. Jestem za nie wdzięczna i z uśmiechem na ustach każdego dnia dziękuję za nie wszechświatu <3
 
ZACZĘŁAM.. dbać o swoją kondycję fizyczną. A dokładniej to zaczęłam ćwiczyć co drugi dzień tak od 35 do 45 minut. Z jednej strony baaaardzo się cieszę, ponieważ mam ogromne wahania, nie tyle wagi co wahania ilości tłuszczu w okolicach brzucha. Ostatnio nawet znalazłam kartkę sprzed roku, na której napisałam w jakiej partii ciała ile mam cm.. I byłam w szoku! Przez zimę tak przytyłam, że jest gorzej niż przed tym, jak w ogóle zaczęłam się zdrowo odżywiać. A były to czasy kiedy nie żałowałam sobie białej soli, białego cukru, przetworzonego jedzenia, pszenicy i nienajlepszej jakości mięsa 😡 !
 
PRACOWAŁAM NAD.. Nad tym aby się nie wywyższać. Serio! Mam z tym ogromny problem. Mimo swojej wrodzonej skromności, mam tendencje do wymądrzania i wywyższania się, oraz traktowania innych z góry, szczególnie tych najbliższych..  Wiem, to fatalnie.. Dlatego też wciąż ciężko nad tym pracuje i nawet dobrze mi to idzie!
 
PRZESTAŁAM.. Czy coś przestałam robić w tym miesiącu? Może przestałam się zachowywać jak alfa i omega. Bo i tak mi się zdarza. Szczerze, choć z bólem serca przyznaję się do tej cechy. Zresztą.. to jest dla mnie ciężki orzech do zgryzienia, ale nie poddaję się. Więcej pokory wyjdzie mi tylko na dobre. Trzymajcie za mnie kciuki! 🙂
 
CIESZYŁAM SIĘ.. Ze wszystkiego co mam, z każdego dnia, promienia słońca i z każdego oddechu. Zawsze z tego się cieszę. Dziękuję za każdy dzień, cieszę się każdym drobiazgiem. Jeśli nie umiemy cieszyć się z drobiazgów to nie będziemy umieli cieszyć się z rzeczy wielkich.
 
UCZYŁAM SIĘ.. Samodyscypliny. Niestety nie wyszło mi to za bardzo, ponieważ prawie cały styczeń czekałam na motywację. No cóż, mądry Polak po szkodzie 😉
 
CZYTAŁAM.. ‚Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi’, autorstwa Dale Carnegie. Czytałam to chyba za dużo powiedziane,  raczej próbowałam przeczytać. Jestem gdzieś w połowie. Muszę w końcu się ogarnąć bo odkąd ćwiczę to nie mam za bardzo czasu na książki. Czasem mam wrażenie, że tylko moja doba ma 24 godziny 😀
 
OGLĄDAŁAM.. W sumie to nic takiego nie oglądałam. Skończyłam z wiadomościami, serialami itp. Od czasu do czasu obejrzałam jakiś przypadkowy film. Ale chyba w tym miesiącu nie było nic godnego polecenia.
 
CZEKAŁAM NA.. Motywację. NAJWIĘKSZY BŁĄD! Motywacja nie przyszła cały styczeń. No dobra.. może przyszła, ale tak szybko jak przyszła tak się ulotniła 😀 Zrozumiałam, że liczy się samodyscyplina! Muszę to sobie zapamiętać bo będę na tą motywację czekać cały rok. A tak serio to motywacja jest dobra, ale niestety jest bardzo ulotna. Więc jeśli stanie ona w waszych drzwiach to szybko ją łapcie i czym prędzej przekujcie ją na samodyscyplinę bo inaczej nic z tego nie wyjdzie i miesiąc zleci wam jak z bicza strzelił. Serio!
 
____________
 
Kurcze.. fajne takie wpisy od czasu do czasu. Sama lubię takie czytać; no i z drugiej strony to fajnie czasem podzielić się kawałkiem swojego życia. A co najważniejsze.. dzięki temu będziecie mogli mnie trochę bliżej poznać i zobaczyć, że z drugiej strony też siedzi człowiek 🙂

 

Bardzo brakowało mi tutaj czegoś ‚tylko mojego’. Czegoś co będzie nie tylko psychologiczną wiedzą lub moim doświadczeniem związanym z rozwojem osobistym , ale będzie także czymś co będzie dotyczyło mnie i mojego życia. W końcu gdyby nie takie ‚moje’ wstawki, to ten blog mógłby prowadzić ktokolwiek inny.
.

Jedna myśl na temat “Miesięcznik, czyli co było u mnie słychać w STYCZNIU (01/2017)

Dodaj komentarz