Ćwiczenie tej jednej rzeczy to pierwszy krok do szczęśliwego życia

Choć mówi się, że ćwiczenia fizyczne kształtują charakter, to jednak nie o nich dziś mowa. Dziś chcę Wam opowiedzieć o czymś co wiedziałam od dawna. Niestety z czasem o tym zapomniałam, i właśnie to było przyczyną moich ostatnich niepowodzeń. Na szczęście w porę doznałam (ponownego) olśnienia.

.

Niczym mięsień

Kilka lat temu przeczytałam, że pozytywne myślenie jest niczym mięsień. Jeśli chcemy robić postępy, musimy ćwiczyć. Jeśli przestaniemy, nie mamy co liczyć na efekty. Wtedy te słowa wybudziły mnie z wieloletniego snu. Zaczęłam ćwiczyć pozytywne myślenie niczym mięsień. A on rósł w siłę. Rósł sobie powoli, aczkolwiek systematycznie kilka lat. Byłam z siebie dumna; z mistrzyni w pisaniu czarnych scenariuszy stałam się mega pozytywnie nastawianą do świata niepoprawną optymistką.

Było to niesamowite uczucie. Niemalże z każdej złej sytuacji widziałam jakieś wyjście, potrafiłam dostrzec pozytywne strony i wiele dobrego w wcale nie tak pozytywnych momentach. To było naprawdę cudowne. Jednakże napawając się wielkością swojego mięśnia, zapomniałam o tym co najważniejsze. Zapomniałam o tym, aby go pielęgnować, a on zaczął niezauważenie się zmniejszać.

.

Wszystko niepostrzeżenie zaczęło wymykać się spod kontroli

Minęło wiele czasu nim się zorientowałam, że coś jest nie tak. Zaczęło się niewinnie. Od braku humoru raz w tygodniu. Później były huśtawki nastrojów. Czepialstwo. Nieumiejętność poradzenia sobie z emocjami. A co najgorsze.. Moje samopoczucie stało się całkowicie zależne od świata zewnętrznego. Coś nie tak? Trach! I humor przez pół dnia do dupy. Wcześniej coś takiego absolutnie nie miało miejsca, a z czasem stało się to na porządku dziennym.

Później w moim życiu było trochę zawirowań, nie do końca zależnych ode mnie. Mniej czasu, więcej obowiązków. Przestałam dbać o swój komfort psychiczny. Dokręcałam sobie śrubę, przez co coraz częściej byłam przemęczona. Doszło do sytuacji, w której przez jakiś czas budziłam się rano wściekła, mówiąc sobie w myślach coś w stylu ‚Boooooożeee… znowu nastał dzień.. „. Tylko otworzyłam oczy, a już miałam wszystkiego dosyć. Ogarnęła mnie apatia.

Zupełnie nie umiałam sobie z tym poradzić. Raz było lepiej, raz gorzej. A ja wpadałam coraz głębiej w ten swój dół. Myślałam, że nie ma dla mnie już nadziei. Chciałam się psychicznie poddać temu wszystkiemu.

.

Wystarczyło tylko ćwiczyć

Pewnego dnia, zupełnie przypadkiem, buszując w internecie natrafiłam na jedno zdanie, które po raz drugi zatrząsnęło moim życiem. Zdanie to nakazywało mi ćwiczyć pozytywne myślenie, przypominając mi, że.. ono jest jak mięsień! To mi wystarczyło. Czułam się jakbym odkryła Amerykę. Taki banał, taka oczywistość! No, a jednak 🙂

Wcześniej chwytałam się wszystkich sposobów aby wyjść ze swojego doła. Nic nie dawało rezultatów, a ja coraz to bardziej zagłębiałam się w mroku swojego umysłu. A wystarczyło tylko ćwiczyć.

.

Jak ćwiczyć pozytywne myślenie?

Początkowo trzeba się zmuszać, to fakt. Takie zmuszanie się do pozytywnego myślenia jest mega wkurzające. Trzeba sobie nieustannie wmawiać, że świat jest piękny. Trzeba doceniać każdy moment, każdą chwilę i każdą drobnostkę. Trzeba zmuszać się do poczucia, że cały wszechświat jest niesamowitym cudem, że życie jest darem. Trzeba wbić sobie do głowy, że wszystko co się zdarza ma sens. Trzeba nieustannie sobie powtarzać, że wszystko jest po coś.

.

To ma sens!

Nie raz będziesz się wkurzał, będziesz pukał się w głowę i będziesz mówił, że to wszystko jest o kant dupę rozbić. Będą Cię nachodzić myśli, że to wszystko bez sensu. Ale to tylko stan przejściowy. Nie poddawaj się. Zaufaj mi.

Akurat u mnie na zły stan psychiczny złożyło się wiele czynników. Zewnętrznych jak i wewnętrznych. A ja przestając ćwiczyć pozytywne myślenie zaczęłam iść w drugą stronę, w stronę negatywów. Zaczęłam zagłębiać się w przysłowiowy mrok. Przestałam dostrzegać banalne rozwiązania. Proste problemy rosły do światowej rangi.

A wszystko zaczęło się właśnie od tej jednej rzeczy.. Od mojego nastawienia do świata. Bo to tutaj wszystko się zaczyna. Zmień myślenie, a zmienisz nastawienie. Jeśli zmienisz te dwie rzeczy, z Tobą zmieni się cały Twój świat.

.

Wiem, że to daje efekty.
Skąd mam pewność, że to naprawdę działa?
Już raz to przeszłam.

.

Ćwicz, a z czasem to wejdzie Ci w krew. Pozytywne myślenie stanie się to Twoim nawykiem, naturalnym odruchem. A później przejdzie w sposób myślenia. Tak, aby w końcu zawładnąć całym Twoim życiem. To jest piękne, wie to każdy kto przeszedł tą drogę.

.

A ja od siebie radzę Ci dziś, abyś od teraz, nieustannie ćwiczył pozytywne myślenie. Pamiętaj, ono jest jak mięsień. Ćwicz regularnie, a Twój mięsień będzie rósł w siłę. Urośnie i wzniesie Cię na wyżyny szczęścia. Wiem co mówię, i tym razem nie zapomnę. To jak, ćwiczymy razem? 😉

.